Chindogu, czyli dzieło sztuki (bez)użytecznej…
Napisane przez: Ankh | 16 luty 2009 | Pasje

“Chin”- dziwny, “dogu”- narzędzie, czyli kolejny genialny, japoński wynalazek.
Możecie sobie je kojarzyć z różnych filmików, czy ze stron ze zdjęciami w stylu: czego to jeszcze ludzie nie wymyślą. Natknęłam się na nie w ten właśnie sposób już dawno temu. Powiem szczerze, że lekko mnie zaintrygował pomysł z parasolką przyczepianą do głowy (aby idąc w deszczu można było równocześnie czytać gazetę), czy karty pamięci w kształcie sushi. Nie wiedziałam jednak, że to się jakoś nazywa i o co w tym właściwie chodzi…
Chindogu (czyt. czindogu) wymyślił japoński komik Kenji Kawakami. W ten sposób kpi sobie z komsumpcyjnego społeczeństwa Japonii, które ciągle goni za nowinkami technicznym. Kenji wymyślił już ponad 600 urządzeń, które uznawane są przez niektórych za dzieła sztuki, a przez innych za zwykłe (no, może jednak niezwykłe…) śmieci. Fani chindogu zrzeszyli się w Międzynarodową Społeczność Chindogu (http://www.chindogu.com/) i nieźle im się powodzi…
Przedmioty z pozoru użyteczne mają być całkowicie nieużyteczne, czyli dekalog Chindogu.
Wynalazki “chin” mają spełniać dziesięć, określonych przez Kenjiego, warunków:
Przedmiot ma sprawiać wrażenie pożytecznego.
Musi być sprawny; ma działać.
Ma przełamywać konwenanse.
Musi mieć charakter codzienny.
Chindogu nie mogą być sprzedawane.
Nie mogą być opatentowane.
Nie mogą być śmieszne (!!!).
Nie mogą poruszać tematów tabu.
Mają być również apolityczne i areligijne (wikipedia.pl).
Chindogu nie mają nikogo urazić, czy obrazić. Chodzi tu o sztukę samą w sobie i oryginalność, bo im bardziej oryginalny i nieprzydatny jest wynalazek tym większą daje radość z użytkowania!
Najciekawszymi z chindogu na pewno są: koszulka z szachownicą służąca do drapania. W komplecie jest również kartonik z takim samym wzorem. Gdy plecy zaswędzą, to sprawdzasz na miniplanie, które to najprawdopodobniej jest pole i krzyczysz- D4!, a człowiek obok powinien (o ile od razu nie ucieknie) podrapać cię we wskazane miejsce;
buty do zamiatania (na lewym zamontowana jest szufelka, na prawym zmiotka; dla osób leniwych lub z problemami z kręgosłupem);
sztuczne piersi do karmienia maluchów (gadżet dla tatusiów);
papier toaletowy zakładany na głowę (idealne rozwiązanie dla alergików i wiecznych zasmarkańców)… Wymyślono również wiele innych pokręconych rzeczy, ale z tymi to już proponuję samemu się zapoznać. I proszę się nie śmiać, bo to wcale nie ma być śmieszne…
Dziękuję za uwagę.
Komentarze: 4 to Chindogu, czyli dzieło sztuki (bez)użytecznej…
Umiesz przyciągnąć, z chęcią przeczytałam Twój artykuł. Super!
08/03/2009
Orrany, genialna jest ta koszulka z szachownicą! Nie potrzebowałbym już żadnych futryn! Wyrzuciłbym też mój bambusowy kijek z pokoju w pracy.
Tylko, kurka, ta metoda wymaga jeszcze… człowieka obok. A tu ciągle jeszcze pewne deficyty.. niemniej jednak zaskakująco proste.
08/03/2009
E no zarąbiste ![]()
12/03/2009
własnie chindogu jest chyba po to, by człowiek w takich momentach był niezależny… wiec myśle, że trzeba udoskonalic ten wynalazek
a co do artykułu… ty dobrze wiesz co ja o nim mysle.
pozdrawiam wszystkich.
Dodaj komentarz
Czytaj na temat
WP Cumulus Flash tag cloud by Roy Tanck requires Flash Player 9 or better.
Szukaj
Slideshow
Ostatnie komentarze
- Ankh do wpisu Manga2
- Mkolo do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- Harry(Adrian) do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- :) do wpisu Manga2
- mkolo do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- MKOLO do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- Ja. do wpisu Pomóżmy Sebastianowi i oddajmy krew
- Harry do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- Piotr do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- Piotr do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
20/02/2009