Emigracja - wybawienie czy przekleństwo?
Napisane przez: Elażbieta | 14 grudzień 2008 | ->KomPressJa, Krótka Piłka, Suwalszczyzna
Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej wszyscy zobaczyli swoją szansę na polepszenie standardów życia w pracy za granicą. Owszem, Polacy od dawna migrowali, jednak nie na taką skalę. Zazwyczaj były to prace sezonowe lub „na czarno”, jednak wstąpienie do UE pozwoliło Polakom na legalne i długoterminowe zatrudnienie w wielu branżach. Większość ludzi żyje w przekonaniu, że tylko emigracja pozwoli wybić się z „dołka” finansowego.
W województwie podlaskim, które jest województwem z dużym udziałem rolnictwa, odnotowuje się wysoką stopę bezrobocia, zjawisko migracji jest wręcz namacalne. W 64% celem wyjazdów za granicę jest praca zarobkowa. Czy w Polsce naprawdę dzieje się aż tak źle, że musimy szukać rozwiązania kosztem swoim i swojej rodziny? Zjawisko to jest tym bardziej przykre, że ludzie poszukujący pracy za granicą są w różnym wieku, a przeważająca liczba osób nie zna języka obcego lub zna go w stopniu podstawowym. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z wszystkich konsekwencji migracji w celach zarobkowych. Warto zastanowić się chwilę, zanim zdecydujemy się wyjechać…
Money, money!!
Tysiąc złotych czy tysiąc euro? Gdy postawimy na szalach wagi te dwie kwoty, każdy wybierze walutę zagraniczną, która jest dużo bardziej wartościowa. To właśnie tego szukamy za granicą - lepszych zarobków! Jednak rozumując logicznie, czy jako Polacy chcemy budować Polskę, z lepszą gospodarką i strukturą? Owszem, musimy rozpocząć walkę o lepsze standardy życia, lepsze wynagrodzenia. Ale jak mamy to robić, gdy coraz więcej z nas postanawia wyjechać?
Weźmy pod uwagę taką sytuację: Pan Kowalski wyjeżdża do Wielkiej Brytanii na roczny kontrakt na stanowisku niewykwalifikowanym. Po roku wraca do Polski ze sporą sumką. W trzy miesiące po powrocie jego środki finansowe zdobyte w Anglii zaczynają gwałtownie topnieć. Co zrobi Pan Kowalski? Zacznie narzekać, że w Polsce nie zarobi tyle, co za granicą i postanowi znów wyjechać. Taka sytuacja powoduje czasem tzw. reakcję łańcuchową. Nieraz zdarza się, że nie tylko przysłowiowy „pan Kowalski”, ale również jego rodzina są wycofani z rynku pracy, ponieważ nie są oni zainteresowani pracą za najniższą krajową.
Tak właśnie myśli większość naszego społeczeństwa. Potrafimy narzekać, ale nie robimy nic, by jakoś to zmienić. Musimy w końcu zrozumieć, że Polsce jeszcze daleko do takiego stanu gospodarczego, jaki ma np. Wielka Brytania. Jednak pamiętajmy, że to my się do tego przyczyniamy, zostając i pracując tu, w Polsce!
Tania siła… umysłowa?
Czy młodzież jest przyszłością narodu? Pod naciskiem tego pytania do głowy przychodzi najbardziej oczywista odpowiedź : młodzi, wykształceni, pełni zapału i świeżych pomysłów ludzie - to właśnie oni powinni budować kraj. Jednak jak jest to możliwe, gdy wszyscy oni wyjeżdżają za granicę? Wykształceni, świeżo po studiach Polacy zazwyczaj szukają pracy poza granicą kraju “tylko na wakacje”. Niestety, coraz częściej w sezonowych pracach zaczynają widzieć swoją przyszłą pracę. Zapytamy: “Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego młodzi ludzie nie poczuwają się do obowiązku budowania Nowej, Lepszej Polski, skazując ją na zastój rozwojowy?”. Odpowiedź jest bardzo prosta - “Tam, za granicą, więcej zarobię”. Kwestia, czy można to uznać za usprawiedliwienie pozostawiam do osobistej oceny czytelników…
Mamo, Tato wróć…
Polakom łatwo mówi się o problemie emigracji, jednak czy tak naprawdę zdajemy sobie sprawę z tego, jak poważne konsekwencje rodzinne niesie za sobą emigracja? Dziecko, którego rodzice, czy rodzic, wyjeżdża za granicę zostaje skazane na niesamowite cierpienie. Usprawiedliwia się to na bardzo różne sposoby, np. “Basia ma 16 lat, już rozumie dlaczego muszę wyjechać”, albo “Przecież chłopcy zostaną pod opieką dziadków. Zawsze dobrze znosili naszą nieobecność. Poradzą sobie.” To jest bez znaczenia, czy Basia ma 16 lat i czy chłopcy zostają z dziadkami. Nie zmieni to faktu, że zostały skazane na samotność. Do tej pory rodzice byli ich towarzyszami, pocieszycielami, opiekunami. Odważyłabym użyć się tu określenia “porzucenie”. Bo czyż dzieci w takich sytuacjach nie czują się porzucone, czy nie są skazane na samotność?
Wybawienie czy przekleństwo?
Emigracji nie da się jednoznacznie ocenić. Nie jest ani pozytywna, ani całkiem negatywna. Jednak nasuwa mi sie jedno pytanie : “Czy wyższe zarobki, muszą być okupione cierpieniem moim, mojej rodziny i mojego kraju?” Niech każdy z nas sam poszuka odpowiedzi.
Komentarze: 3 to Emigracja - wybawienie czy przekleństwo?
Łał!!!
17/12/2008
Napisane jak mi się wydaje pod wpływem emocji…nie mnie wnikać. To nie od nas zależy budowanie państwa, jego struktur, My szarzy przeciętni ludzie tego nie zmienimy. Tam na “Górze” ważą się losy Nas maluczkich. Jak “oni” nie zapewnią Nam godnych zarobków tak w Polsce naszej kochanej będzie źle jak jest teraz. I jak na razie to baaaardzo daleko nam do W. Brytani niestety…:( I większość ludzi ma już dość życia pod kreską…a gdzie dobra książka, kino, gazeta, może teatr. Może jakieś swoje pasje…kończąc - nie potępiałabym ludzi emigrujących i szukających czegoś lepszego. TEMAT MORZE… Jednak mimo to wszystkiego najlepszego i Wesołych Świąt:)
17/12/2008
Temat-ocean, Ktosiu! Ludzi emigrujących nikt tu nie potępia, co najwyżej nieprzemyślane decyzje o emigracji tylko dlatego, że tam płacą więcej. Oprócz znanego już argumentu, że i wydać tam trzeba więcej (mieszkanie, żywność), za mało mówi się o innych skutkach emigracji, czy migracji czasowej. A one są nie mniej ważne niż kasa.
Na pewno można dyskutować o odpowiedzialności za swój kraj - co to znaczy? Czy jeśli państwo (politycy podejmujący lub nie podejmujący działania) nie dba o normalne warunki funkcjonowania mojej rodziny, to czy ja mam mieć wyrzuty sumienia, że moja praca w Londynie nie przynosi Polsce trwałych korzyści? To są poważne dylematy i pytanie o “nowy patriotyzm”. Patriotyzm, w tej epoce, bez podpierania się autorytetem Kościoła katolickiego. Kościół już dawno pomaga wiernym na Wyspach, co trudno powiedzieć o politykach. Choć oni mogą pomóc dużo więcej nie ruszając się z sali sejmowej. Może więc przyda nam się ten globalny kryzys? Może oczyści polskie podwórko i zmusi do prawdziwych zmian?
Dodaj komentarz
Czytaj na temat
WP Cumulus Flash tag cloud by Roy Tanck requires Flash Player 9 or better.
Szukaj
Slideshow
Ostatnie komentarze
- Ankh do wpisu Manga2
- Mkolo do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- Harry(Adrian) do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- :) do wpisu Manga2
- mkolo do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- MKOLO do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- Ja. do wpisu Pomóżmy Sebastianowi i oddajmy krew
- Harry do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- Piotr do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?
- Piotr do wpisu Le Parkour - pasja czy życie?

14/12/2008